Reklama

Reklama

To nie jest film

Opublikowano: ndz, 29 mar 2020 13:15
Autor: | Zdjęcie: Karolina Marcińczyk

To nie jest film - Zdjęcie główne

Komisarz Ilona Golec jest oficerem prasowym Komendy Powiatowej Policji w Ząbkowicach Śląskich. | foto Karolina Marcińczyk

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wywiady O tym, jak to jest być policjantem w spódnicy z komisarzem Iloną Golec rozmawia Karolina Marcińczyk.

Reklama

Jak to się stało, że wstąpiła Pani do policji?

- To będzie bardzo banalne, ale od zawsze chciałam być policjantką. Zawsze mówiłam, że będę lekarzem albo policjantem.

 

I dlaczego akurat policja?

- Nie jestem w stanie odpowiedzieć, dlaczego. To było marzenie. A marzenia trzeba realizować. Podobał mi się zawsze mundur. Nie było też obojętne, że jest to praca stała, która na daje satysfakcję, jest ciekawa, nietuzinkowa, nigdy nie jest monotonna. To było też dla mnie bardzo ważne, gdyż wcześniej pracowałam w biurze i to nie było jednak to, co chciałam robić. To nie była taka decyzja ad hoc, to była bardzo przemyślana decyzja, zwłaszcza, że planując służbę w policji podchodzi się do wielu testów, między innymi jest to egzamin sprawnościowy, testy psychologiczne, testy na wiedzę, komplet badań lekarskich, więc ten proces rekrutacji trwa. Miałam czas na przemyślenia, na dalszą decyzję, gdy te etapy po kolei przechodziłam. Aż w końcu gdy rekrutacja przebiegła pomyślnie podjęłam pracę, zostałam przyjęta.

 

Jak na temat wyboru w pracy w policji zareagowali rodzina i przyjaciele?

- Co do przyjaciół, to nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Ja tu w powiecie ząbkowickim byłam raczej nowa, dlatego, że przeprowadziłam się z Wrocławia w 1997 roku, natomiast decyzję o pracy w policji podjęłam w 1999 roku, a w 2000 byłam przyjęta. Rodzina mnie bardzo wspierała. W 1997 roku już byłam mężatką i to właśnie mąż mnie najbardziej wspierał. W tamtym czasie nie miałam jeszcze dzieci, więc ta decyzja była łatwiejsza. Każda służba zaczyna się kursem przygotowawczym, który trwa od pół roku do roku. Prowadzone jest w systemie skoszarowanym, więc spędzane czasu poza domem mając dziecko byłoby trudną decyzją. Uznaliśmy z mężem że jest to dobra praca dla mnie, na pewno będę w niej mogła się realizować.

 

Jak było w szkole policyjnej?

- To było kilka etapów. Pierwsze jest szkolenie podstawowe, które rozpoczyna się bezpośrednio po przyjęciu, po złożeniu ślubowania, otrzymuje się wtedy legitymację, mundur i wyjeżdżamy na kurs podstawowy. Ja byłam na szkoleniu podstawowym w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie, bo wstąpiłam w szeregi Policji już po studiach. Po skończeniu kursu podstawowego wróciłam bezpośrednio do jednostki, pracowałam i następnie zdawałam egzaminy. Miałam możliwość podjęcia kolejnego kursu specjalistycznego z zakresu zajmowania się prewencją kryminalną i nieletnimi w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, na trzymiesięcznym kursie też w systemie skoszarowanym. Skończyłam kurs specjalistyczny, zdałam tam egzamin na kolejny stopień. Wówczas byłam w korpusie aspirantów. Po powrocie do jednostki zajmowałam się nieletnimi i prewencją kryminalną. Trwało to kilka lat i w 2006 roku ówczesny komendant zaproponował mi stanowisko oficera prasowego i od tego też roku się tym zajmuję. Oczywiście nadal w swoich obowiązkach mam zagadnienia prewencji kryminalnej i jestem pełnomocnikiem Komendanta Powiatowego ds. Praw Człowieka. Ostatnim takim etapem, jeśli chodzi o szkolenia, był kurs oficerski, który również odbywałam w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie i po złożeniu egzaminu oficerskiego otrzymałam stopień oficerski podkomisarza. W tej chwili jestem w stopniu komisarza.

 

Czy pamięta Pani swoją pierwszą interwencję?

- Nie.

 

A coś, co Pani szczególnie utkwiło w pamięci z tych pierwszych lat?

- Na pewno dobrze się mną zaopiekowali koledzy policjanci, bo byłam tutaj pierwszą kobietą, która jeździła na interwencje. Były tutaj panie policjantki, ale one zajmowały się pracą biurową bądź dochodzeniami w wydziale kryminalnym. W sumie byłam pierwszą kobietą, która pracowała na pierwszej linii w radiowozie. Jeździłam w patrolu również jako kierowca, gdyż posiadam uprawnienia na pojazdy uprzywilejowane. W tej chwili takich kobiet jest dużo, ale wtedy byłam jedyna. Ludzie też inaczej na mnie patrzyli, zagadywali, miłe to było. Pytali, czy jestem tu jedyną kobietą policjantką.

 

Bywało niebezpiecznie?

Bywało. Jeżeli chodzi o służbę w policji to taka służba jest zawsze niebezpieczna, bo nigdy nie wiadomo, na co trafimy. Bywa tak, że jedziemy na banalną interwencję jakich setki w miesiącu , a finalnie może być nawet tragiczna w skutkach. My musimy być ostrożni przy każdej interwencji.

 

Czy to jest praca dla kobiet?

- Jest to praca dla kobiet. Jest to praca dla każdego, kto chce to robić, kto lubi to robić, kto czuje takie - może nawet „powołanie” - kto czuje taką potrzebę. Jest to praca, która łączy i pomaganie i represjonowanie. Na pewno policjant musi być stanowczy. Myślę, że kobiety w żaden sposób nie ustępują mężczyznom, więc ta praca jest i dla kobiety, i dla mężczyzny. Wiadomo jest, że tam gdzie trzeba czasami siły, to mężczyźni z racji swojej fizyczności lepiej sobie dają radę. Ale w sytuacjach, kiedy trzeba porozmawiać z dziećmi, z kobietami czy z osobami pokrzywdzonymi, to jednak kobiety sobie lepiej z tym radzą. Bo my kobiety jako ta delikatniejsza płeć potrafimy po prostu wysłuchać.

 

Co poradziłaby Pani dziewczynie, która zastanawia się nad szkołą policyjną?

- Na pewno może przyjść i zobaczyć, jak ta praca wygląda. Praca w policji to nie jest to, co pokazują w filmach. Praca policjanta przedstawiona w filmach jest wyidealizowana. Służba w policji to często proza życia, kontakt z tragedią ludzką, widoki nawet zapachy nie zawsze przyjemne. Jak ktoś pracuje w wydziale kryminalnym, przyjmuje zawiadomienia, jest często zasypywany dużą ilością dokumentacji. To nie jest tak, że tylko złapie przestępcę, szybko przesłucha, wyśle dokumenty do Sądu i łapie kolejnego przestępcę itd. To często żmudna, mrówcza praca jak zbieranie informacji, dowodów, kompletowanie…  To nie jest film. Na pewno trzeba się liczyć z tym, że jest to praca zmianowa, życie prywatne ulega całkowitej przebudowie. Policjanci służą całą dobę w systemie zmianowym także w święta. Tutaj nie jest tak, że każde Boże Narodzenia, każde śniadanie wielkanocne będzie się spędzało z rodziną. Niestety. Bywa tak, że rodzina przyjeżdża, a my idziemy do pracy, także nie zawsze skończymy swoje czynności w osiem godzin, często wracamy do domów znacznie później. W tej pracy trzeba być silnym fizyczne i psychicznie, liczyć się z tym, że trzeba odbywać kursy w koszarach, dużo czasu spędzać poza domem. Oczywiście trzeba mieć też bardzo wspierającego i wyrozumiałego partnera. Ale jeżeli kobieta jest zdeterminowana, jeżeli wie, że jest to praca jej marzeń to na pewno trzeba spróbować. Wówczas da sobie radę.

 

Czy trudno się odnaleźć w tak męskim świecie, jakim jest Polska Policja?

- To już nie jest taki męski świat. To jest świat w tej chwili mieszany. Dosyć dużo kobiet pracuje w policji. W chwili obecnej około 14 procent wszystkich policjantów to kobiety. Kobiety odnajdują się praktycznie w każdej komórce organizacyjnej: są dochodzeniowcami, jeżdżą w patrolu, jedna jest dzielnicową, prowadzą postępowania w sprawach o wykroczenia i pracują w ruchu drogowym. Oczywiście w patrolu jest większość mężczyzn, ale to tylko dlatego, że mężczyźni są silniejsi i te interwencje takie siłowe, to mężczyźni zdecydowanie lepiej załatwiają. Ale bywa, że kobieta na interwencję łagodzi nastawienie stron. Osoba agresywna zaczyna rozmawiać z policjantką i czasem taka interwencja kończy się polubownie

 

Czy ta praca Panią zmieniła?

- Myślę, że po tylu latach każdy się zmienia. Ale czy sama praca mnie zmieniła? Nie wiem, na pewno miała wpływ na moje życie, przecież jedna trzecia czasu spędzamy właśnie w pracy. Ale jeśli zmieniła to mam nadzieje, że na lepsze.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

***

Komisarz Ilona Golec jest oficerem prasowym Komendy Powiatowej Policji w Ząbkowicach Śląskich. Jej pasją jest aktywne spędzanie czasu wolnego - pani komisarz jest pilotem paralotni, skoczkiem spadochronowym i sternikiem motorowodnym.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.